Cześć, kochani! Tu Myszka Maria, wasza mała myszka o wielkich uszach. Ułóżcie się wygodnie, a ja opowiem wam dziś nocą o tym, jak tata Aleksander zachorował. Wszyscy w naszej norce zaopiekowali się nim bardzo czule.
Rano tata Aleksander nie wyszedł z sypialni. Zawsze wstaje pierwszy i budzi nas cichym pogwizdywaniem. Dziś w norce było jednak zupełnie cicho. Zajrzałam do niego przez uchyloną gałązkę, która służy nam za drzwi. Tata leżał pod kocykiem z liści i miał czerwony nosek. Kichnął bardzo cicho, jak myszka, która nie chce nikogo obudzić.
„Tato, jesteś chory?", zapytałam szeptem. „Chyba trochę", odpowiedział tata. Jego głos był chrapliwy i miękki. „Ale nic się nie martw, Mario. Trochę pośpię i zaraz mi przejdzie."
Mama Michalina weszła do sypialni na palcach. Położyła łapkę na tatowym czole i pokiwała głową. „Masz gorące czoło", powiedziała łagodnie. „Dziś zostajesz w łóżku. My się wszystkim zajmiemy." Tata westchnął i zamknął oczy. Po chwili już spał.
Wyszłyśmy z mamą do kuchni. Elisa siedziała w swoim mechowym łóżeczku i patrzyła na nas wielkimi oczami. „Tata śpi", wyszeptałam do niej. „Musimy być bardzo cichutkie." Elisa przyłożyła paluszek do buzi i powiedziała: „Ciii." Prawie się roześmiałam, ale zrobiłam to bezgłośnie.
Mama Michalina od razu zabrała się do pracy. Wzięła z półki marchewkę, kawałek selera i garstkę zielonych ziół. Pokroiła wszystko na małe kawałeczki i wrzuciła do garnuszka z wodą. Wkrótce po całej norce rozszedł się ciepły, domowy zapach. „To będzie rosół dla taty", powiedziała mama. „Musi gotować się powoli, całe przedpołudnie."
Ja pomagałam, jak umiałam. Przyniosłam z ogrodu świeże listki mięty i kwiatki rumianku. Mama zalała je gorącą wodą i przykryła spodeczkiem. „To będzie herbatka", wyjaśniła. „Mięta rozgrzewa, a rumianek uspokaja."
Kiedy herbatka się parzyła, przypomniałam sobie coś ważnego. Rano, jeszcze przed śniadaniem, byłam w małym sklepiku za płotem. Kupiłam tam mango lassi, bo tata kiedyś powiedział, że to jego ulubiony napój. Schowałam go w chłodnym kącie spiżarni. Teraz wyjęłam go ostrożnie i postawiłam na tacy. Mango lassi był żółty jak słońce i pachniał słodko.
Cały dzień tata spał. Kiedy zaglądałam do niego, oddychał spokojnie, a jego wąsiki poruszały się w rytmie snu. Elisa bawiła się cichutko klockami z żołędzi, a ja siedziałam obok niej i czytałam jej książeczkę. Mama co jakiś czas mieszała rosół i szeptała: „Jeszcze troszkę."
W południe tata obudził się i powoli wyszedł z sypialni. Miał zmierzwione futerko i zaspane oczy. Usiadł przy stole, otulony kocykiem. „Coś tak pięknie pachnie", powiedział. „Rosół", odpowiedziała mama Michalina. Nalała mu pełny talerz i dodała kilka kluseczek. Tata jadł powoli, łyżka po łyżce. Po każdym kęsie kiwał głową z zadowoleniem. „Ciepło mi w brzuszku", powiedział.
Potem podałam mu mango lassi. Tata spojrzał na mnie zdziwiony. „Skąd wiedziałaś?", zapytał. „Powiedziałeś mi kiedyś, że to twój ulubiony napój", odpowiedziałam. Tata wypił jeden łyk, potem drugi. Jego oczy zrobiły się jasne i uśmiechnięte. „To najlepsze lekarstwo na świecie", szepnął. „Dziękuję, moja kochana Mario."
Mama przyniosła jeszcze filiżankę mięty z rumiankiem. Elisa podeszła do taty i przytuliła się do jego łapki. „Tata zdrowy?", zapytała cieniutkim głosikiem. „Zaraz będzie", obiecał tata i pogłaskał ją po główce.
Po obiedzie tata znów poszedł do swojej sypialni. Ułożył się pod kocykiem z liści, a mama poprawiła mu poduszkę. Zamknął oczy i westchnął z ulgą. Cały dzień odpoczywał, aż słońce zaczęło chować się za jabłonią.
Wieczorem tata wyszedł jeszcze raz, żeby zjeść odrobinę rosołu. Tym razem miał już mniej czerwony nosek i o wiele lepszy humor. „Widzicie, jak dobrze jest mieć taką rodzinę?", powiedział cicho. „Jestem bardzo szczęśliwą myszą."
Wszyscy usiedliśmy blisko siebie przy małej lampce z robaczka świętojańskiego. Mama nuciła cichą piosenkę, Elisa zasypiała mi na kolanach, a tata trzymał mnie za łapkę. W norce było ciepło i spokojnie. Na dworze zapalały się pierwsze gwiazdy.
Kiedy Elisa spała już mocno, mama zaniosła ją do łóżeczka. Ja położyłam się obok niej, w swoim własnym kąciku. Słyszałam, jak tata oddycha spokojnie za ścianą. Wiedziałam, że jutro będzie już zdrowy i znów obudzi nas pogwizdywaniem.
Śpijcie dobrze, kochani. A jeśli ktoś z waszych bliskich jest chory, przytulcie go dziś mocno i przynieście mu coś ciepłego. Dobranoc.